Śląskie makówki

slaskie-makowki

Jest to prosty deser który na Śląsku podawany jest w wigilię.

Robi się go na mleku, niektórzy robią go również na wodzie.

Najczęściej robi się go na sucharkach, bułkach pszennych (które mogą być czerstwe) lub drożdżowej chałce

Najważniejsze aby pieczywo nie było dmuchane.

Jedyny i niepowtarzalny smak ma w święta Bożego Narodzenia

 

300 g maku ( zmielonego na sucho)

1 litr mleka

2 łyżeczki cukru waniliowego (z prawdziwą wanilią)

2 łyżki masła

100 ml miodu

2 łyżki cukru

100 g orzechów mielonych

100 g rodzynek

80 g migdałów w płatkach

1 mała chałka drożdżowa ( około 180 g )

 

Mleko zagotować z cukrem, cukrem waniliowym i masłem, dodać zmielony mak, i na małym ogniu gotować niecałe 10 minut ( cały czas mieszając)

Na koniec dodać, orzechy, rodzynki, migdały oraz miód ( można również dodać parę kropel aromatu migdałowego )

Gotowa masa musi mieć płynną konsystencję ( gdyby była za gęsta, dolać odrobinę gorącego mleka)

Chałkę pokroić w cienkie plastry.

Do miski wlać małą chochelkę ciepłej masy, ułożyć na niej plastry chałki, po czym przykryć masą makową . Czynność powtórzyć kilka razy, ostatnią warstwą musi być masa makowa.

Całość ozdobić dowolnymi bakaliami.

Deser powinien co najmniej postać w chłodnym miejscu około 24 godzin.

slaskie-makowki20

slaskie-makowki10

slaskie-makowki8

rodz-crop

8 komentarzy

  1. BasiaPL pisze:

    Mniam mniam ale poczekam do
    Wigili😊

  2. Darek pisze:

    My z żonką robimy na wodzie,nie kwaśnieją tak szybko.

  3. ciekawe, nigdy nie słyszałam o tym daniu 🙂

  4. Basia-Śląsk pisze:

    Mam pytanie:robie już od lat makówki ale z przepisu mamy składniki są identyczne tylko kolejność troszkę inna.Najpierw gotuję mleko, w osobnym garnku obgotowuję w niewielkiej ilości wody bakalie(orzechy migdały rodzynki), potem do gotujacego się mleka wlewam obgotowane bakalie( z wodą) i stopniowo mak, zagotowuję dosłownie dwa trzy „bulgniecia” ,ściągam z palnika dodaję masło i doprawiam do smaku(cukier,miód,szczypta soli,olejek).W tym roku zdarzyła mi się przykra sprawa(mamie też, a robi już makówki ponad 35 lat).Mleko po dodaniu bakali,obgotowanych wczesniej, zaczęło się delikatnie klaczkować, nie mówiąc już o tym jak dodałam mak, to już konkretnie się rozwarstwiło.Nigdy wczesniej mi się tak nie zdarzyło,mamie też nie.W tym roku i ja i mama miałyśmy taki przypadek zastanawiam się dlaczego się tak stało?Pogoda nie taka? (ciepło jak na grudzień 0`C).Mleko miałyśmy inne mama uht z kartonu, ja z butelki robiłam 24.12 a mleko do 31 ważne ,słodziutkie było-kosztowałam.Inaczej mleko przechowywane , z mniejszą dokładnością przez producentów niż wcześniej?Szukamy z mamą wspólnej przyczyny? może w orzechach i migdalach jest coś co „warzy” mleko?albo to mleko to nie to samo co kiedyś?zastanawiam się czy po dodaniu niewielkiej ilości wody(do mleka) przed zagotowaniem mleka zapobiegnie temu w przyszłości?Czy może kolejność ma jakieś znaczenie? I może przez lata udało mi się uniknąć przykrych konsekwęcji a w tym już nie? i powinnam zmienić kolejność?czy ktoś się spotkał z czymś takim? Dlaczego jest taka kolejność w tym przepisie?chodzi mi o to czy ma to jakieś znaczenie i wpływ na efekt koncowy? proszę o odp.

    • Weronika Chilmon pisze:

      Pani Basiu, przyznam się że po raz pierwszy w życiu dwa dni temu też zważyło mi się mleko i oddzieliła się woda.Myślę że to wina mleka, użyłam inne niż dotychczas, UHT 1,5 %z Lidla.
      Zrobiłam ponownie na innym mleku i wyszło super.

    • Gabrysia ze Śląska pisze:

      Basiu,na 99% to mleko było ferelne. Ja nigdy nie zachowuję żadnej kolejności, ładuję wszystko do gara z gotującym mlekiem, gotuję ok. 1 minuty i już. Mleka używam zawsze UHT, ale kupuje tam gdzie akurat najtaniej. Najczęściej a lidlu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*